Preceptologia
Ktoś
podesłał mi ostatnio do przeczytania tekst jednego z amerykańskich pastorów.
Traktował on o kwestii obowiązku nakrywania głowy przez kobiety podczas
modlitwy. Zawierał kilka zacnych akapitów, ale dość szybko króciutkie włosy na
mojej głowie zaczęły się jeżyć ze zdumienia. Pion osiągnęły w momencie, w
którym przeczytałem, że „przykazanie” o
nakrywaniu głowy, choć nie jest tej samej rangi, co „przykazanie” pamiątki, to
jednak musi być traktowane bardzo poważnie i ściśle przestrzegane! I tu
autor poświęca wiele stron naciąganej argumentacji, by to udowodnić. Poczułem
się jak w synagodze na szabatowych modłach. Takie klasyczne żydowskie, a w
zasadzie rabiniczne myślenie. „Żona może otrzymać list rozwodowy od męża,
nawet, jeżeli przypaliła mu zupę”. Prawo, czyste starotestamentalne prawo! Coś,
przed czym przestrzegał „bezrozumnych Galatów” Paweł: „O, nierozumni Galacjanie! Kto was
otumanił, abyście nie byli posłuszni prawdzie? (Wy), na oczach których został wcześniej wypisany w was Jezus Chrystus ukrzyżowany? Chcę dowiedzieć się
od was tego jednego: Czy z uczynków Prawa otrzymaliście Ducha, czy ze słuchania
wiary? Tak nierozumni jesteście? Rozpocząwszy w Duchu, teraz kończycie w
ciele?” Paweł
jednoznacznie uważa powrót do Prawa za powrót do niewoli. Dalej stwierdza, że
kto myśli i działa w ten sposób, „szpieguje wolność chrześcijan, by ich podbić
w niewolę”: „Ale nawet Tytusa, który był ze mną, jako Greka, nie zmuszono do
obrzezania, pomimo fałszywych braci, wprowadzonych potajemnie, aby
wyszpiegować naszą wolność, którą mamy w Chrystusie, żeby nas podbić w niewolę,
a którym ani na godzinę nie ustąpiliśmy w poddaniu, aby prawda ewangelii
przetrwała ze względu na was.”
W końcu daje jasną naukę o Prawie i łasce: „My
jesteśmy Żydami z natury, a nie grzesznikami z pogan, przekonani (jednak), że człowiek nie jest usprawiedliwiany z uczynków Prawa, a
tylko przez wiarę Jezusa Chrystusa, i my w Chrystusa Jezusa uwierzyliśmy,
abyśmy byli usprawiedliwieni z wiary Chrystusa, a nie z uczynków Prawa, dlatego, że z uczynków Prawa nie będzie usprawiedliwione żadne
ciało.”.
Z tego, co mi wiadomo, Jezus Chrystus dał nam jedno konkretne
przykazanie: „ Daję wam nowe przykazanie: Miłujcie się
wzajemnie; miłujcie jedni drugich tak, jak was umiłowałem.” (J 13:34)
Sam nie nazywał przykazaniami innych poleceń, które dawał Apostołom czy
Kościołowi. Nawet tam, gdzie mówił o Pamiątce, powiedział tylko: „to czyńcie”.
Nie użył uroczystej formy ustanowienia „Prawa Nowego Testamentu” na wzór Prawa
Mojżeszowego. Jezus Chrystus to nie „Wielki Prawodawca”, ale Zbawiciel, który
wyswobodził nas ku wolności.
Od
samego początku Kościoła (jak u Galatów, patrz wyżej), pojawiała się ta
diabelska pokusa, by wykrzywić charakter tej wspólnoty, wciskając ją w okowy
jakiegoś, rzekomo od Boga pochodzącego, „prawa”. Otóż twierdzę, że według
Ewangelii nie istnieje coś, co można byłoby w uprawniony sposób nazwać prawem
Nowego Przymierza. Jest jedno konkretne przykazanie Jezusa, które ma prawo do takiej
właśnie nazwy – „przykazanie”, ponieważ to On tej nazwy użył. Pisze o tym także
Jan w swoim liście (1J 2; 7n). Reszta to konkretne wskazówki, jak to
przykazanie zrealizować. I przestrzeń wolności. Nie przestrzeń prawa i
przepisów. Po prostu życie z Bogiem. I cała trudność, to zdanie się na Niego we
wszystkim w taki prosty sposób, bez podpórek ludzkiej produkcji. Bo one prędzej
czy później stają się bożkami: zbór ze swoją strukturą, układ nabożeństw,
urzędy pastorów, plany duszpasterskie, zespoły muzyczne (koniecznie
superprofesjonalne), takie czy inne teologie, spory teologiczne. To wszystko
tak naprawdę miałem w religii rzymskokatolickiej, z której uwolnił mnie Jezus
Chrystus. A teraz Sola Scriptura. Basta! Tyle, że tej „Sola Scriptura” wszyscy
mają pełne gęby, a jak przychodzi co do czego, to i tak wielu bredzi coś o
sprawach, których nie ma w Biblii i wbrew nauczaniu Jezusa koniecznie chcą
wyprodukować to „nowe Prawo”. Uff! Musiałem to z siebie wyrzucić.


https://ukonczycbieg.blogspot.com/2017/12/chusty-na-gowie-nosic-czy-nie-1-kor11-1.html
OdpowiedzUsuń