Mrówki nie są debilami


Mrówkowce. Tak nazywano kiedyś bloki mieszkalne/wieżowce, które mieściły prawie tyle ludzi, ile mrowisko mrówek… Takie porównanie.
Przyszło mi ono dziś na myśl podczas spaceru po osiedlu. Osiedle jest z lat siedemdziesiątych. Bloki są, wielkie nawet, ale jest też dużo przestrzeni, jest zieleń, są place zabaw dla dzieci, ludzie nie zaglądają sobie w okna. I są ścieżki na trawnikach. Ewidentnie poza tymi wyznaczonymi przez architektów dodano później inne, po prostu położono płyty chodnikowe na wydeptanych przez ludzi ścieżkach. Pewnie architekci, którzy projektowali osiedle załamaliby ręce na ten widok. Bo nagle okazuje się, że ludzie nie chodzą tam, gdzie światli artyści wyznaczyli im drogę. Chodzą tam, gdzie chcą chodzić, tam, gdzie naturalne potrzeby każą im iść. To taki przebłysk wolności w rzeczywistości odgórnie zaprogramowanej.
Czy architekci mieli rację tak projektując komunikację osiedlową? Tak, jeśli weźmiemy pod uwagę piękno, proporcje, widoki, ułożenie zieleni, drzew i tym podobnych. Nie, jeśli weźmiemy pod uwagę potrzeby mieszkających tu ludzi. Czyli wychodzi na to, że albo architekci nie wzięli pod uwagę tych potrzeb, albo ich nie pojmują, albo – co byłoby najgorsze – próbowali zaprojektować również potrzeby… To nic nowego, że za czasów komunistycznych w Polsce (ale też i w całej Europie tzw. „zachodniej”) próbowano „zaprojektować” nowe społeczeństwo poprzez różne oddziaływania, między innymi architektoniczne. Czyli najpierw była ideologia, potem budowanie.
Teraz w Polsce osiedla są budowane i projektowane pod kasę. I do tego wymyśla się ideologię, piękne opisy nowych debilnie zaprojektowanych osiedli, na których nie da się żyć normalnie. Jest ciasno, mało zieleni, ale za to można nawciskać mnóstwo ludzi na małej przestrzeni. No to wymyślimy jakieś sloganiki reklamowe, ludzie i tak kupią, bo muszą gdzieś mieszkać. Jakby kolejność się odwróciła, a osiedla nadal są debilne, tylko w inny sposób.

I w tym momencie zdałem sobie sprawę, że używanie określenia „mrówkowce” jest obrażaniem mrówek. Bo prawdziwe mrowisko jest zbudowane absolutnie pragmatycznie. Nic tam nie jest ideologią, wszystko służy maksymalnemu ułatwieniu życia mieszkańców. I choć wygląda jak kupa ziemi, jest przepięknym, misternym dziełem sztuki użytkowej. I w dodatku mądrym!

Komentarze

Popularne posty