Przymus autorytetu – starożytna pokusa
Zachciało mi się wrócić do tematu, który w Kościele Rzymskokatolickim jest nazywany „Urzędem Nauczycielskim Kościoła”. Jest to tam (w Katechizmie KK) zdefiniowane bardzo jasno i to w sposób nie znoszący sprzeciwu:
81 "Pismo święte jest mową Bożą, utrwaloną pod natchnieniem Ducha Świętego na piśmie.
Święta Tradycja słowo Boże przez Chrystusa Pana i Ducha Świętego powierzone Apostołom przekazuje w całości ich następcom, by oświeceni Duchem Prawdy, wiernie je w swym nauczaniu zachowywali, wyjaśniali i rozpowszechniali".
82 Wynika z tego, że Kościół, któremu zostało powierzone przekazywanie i interpretowanie Objawienia, "osiąga pewność swoją co do wszystkich spraw objawionych nie przez samo Pismo święte. Toteż obydwoje należy z równym uczuciem czci i poważania przyjmować i mieć w poszanowaniu"
85 "Zadanie autentycznej interpretacji słowa Bożego, spisanego czy przekazanego przez Tradycję, powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który autorytatywnie działa w imieniu Jezusa Chrystusa, to znaczy biskupom w komunii z następcą Piotra, Biskupem Rzymu.
88 Urząd Nauczycielski Kościoła w pełni angażuje władzę otrzymaną od Chrystusa, gdy definiuje dogmaty, to znaczy, gdy w formie zobowiązującej lud chrześcijański do nieodwołalnego przylgnięcia przez wiarę przedkłada prawdy zawarte w Objawieniu Bożym lub kiedy proponuje w sposób definitywny prawdy, mające z nim konieczny związek.
89 Między naszym życiem duchowym i dogmatami istnieje organiczna więź. Dogmaty są światłem na drodze naszej wiary; oświecają ją i nadają jej pewność. I na odwrót, jeśli nasze życie jest prawe, to nasz rozum i nasze serce są otwarte na przyjęcie światła dogmatów wiary.
182 "Wierzymy we wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym, spisanym lub przekazanym, i co Kościół podaje do wierzenia jako objawione przez Boga”
Ten system wyklucza jakąkolwiek dyskusję z tym Kościołem. Także tak zwany „ekumenizm” w wykonaniu katolickim nie jest (bo nie może być) żadnym dialogiem, wspólnym poszukiwaniem, czy nawet rozważaniem Pisma. Bo przecież KRK ma wszystko już dokładnie „rozważone”, zdefiniowane, ujęte w dogmaty i podane do wierzenia, które to „wierzenie” jest warunkiem przynależności do tegoż Kościoła. Kwestionowanie dogmatów jest herezją, za którą się stamtąd wylatuje.
Cudowny jest pierwszy kanon z tego rozdziału Kodeksu Prawa Kanonicznego, który określa podejście do kwestii autorytetu i wiary. Przede wszystkim dlatego, że arbitralnie i autorytatywnie stwierdza, a raczej podaje jako niedyskutowalny aksjomat, że KRK ma „wrodzone” prawo do oferowania swojego credo komu chce, jak chce, gdzie chce i kiedy chce. I nikomu nic do tego. To prawo dał Bóg! Nie wolno tego ograniczać, nie wolno kontrolować, nie wolno dyskutować. A kto próbuje, łamie prawo. Jakie? Ano kościelne. A jeśli jest spoza KRK? To narusza jego uprawnienia.
Kan. 747 - § 1. Kościół, któremu Chrystus Pan powierzył depozyt wiary, aby z asystencją Ducha Świętego strzegł święcie prawdy objawionej, wnikliwie badał, wiernie głosił i wykładał, ma obowiązek i wrodzone prawo przepowiadania Ewangelii wszystkim narodom, niezależnie od jakiejkolwiek ludzkiej władzy, także z zastosowaniem właściwych sobie środków społecznego przekazu.
§ 2. Kościołowi przysługuje prawo głoszenia zawsze i wszędzie zasad moralnych również w odniesieniu do porządku społecznego, oraz wypowiadania oceny o wszystkich sprawach ludzkich, na ile wymagają tego fundamentalne prawa osoby ludzkiej i zbawienie człowieka.
Innymi słowy: zamknąć się, podporządkować, słuchać .
Kan. 748 - § 1. Wszyscy ludzie obowiązani są szukać prawdy dotyczącej Boga i Jego Kościoła, a poznane mają obowiązek i prawo z mocy prawa Bożego przyjąć i zachowywać.
Powyższy kanon w stwierdza, że jak już poznasz nauczanie KRK (nie Biblii, tylko kościoła) to masz obowiązek je przyjąć i zachowywać. A jeszcze wcześniej nakłada na wszystkich ludzi obowiązek poszukiwania prawdy tak naprawdę nie w sensie ogólnym, ale prawdy o Bogu (to jeszcze jeszcze), ale także o KRK!! A przecież podobno kanony tego kodeksu dotyczą tylko ochrzczonych w KRK (jak podaje sam kodeks w kanonie 1)!!!
Teraz jeden z najbardziej kontestowanych i dyskutowanych przywilejów, który KRK sam sobie przyznał i to w sumie dość niedawno, bo w roku 1870. Niby chodzi tylko o zasadnicze dogmaty, niby tylko o papieża:
Kan. 749 - § 1. Nieomylnością w nauczaniu, na mocy swego urzędu, cieszy się Biskup Rzymski, kiedy jako najwyższy Pasterz i Nauczyciel wszystkich wiernych, którego zadaniem jest utwierdzać braci w wierze, w sposób definitywny głosi obowiązującą naukę w sprawach wiary i obyczajów.
ale już za momencik zostaje to rozszerzone na wszystkich biskupów, na soborze czy też poza nim:
§ 2. Nieomylnością w nauczaniu cieszy się również Kolegium Biskupów, kiedy biskupi wypełniają urząd nauczycielski zebrani na soborze powszechnym, gdy jako nauczyciele i sędziowie wiary i moralności ogłaszają w sposób definitywny całemu Kościołowi naukę którą należy wyznawać w sprawach wiary i obyczajów; albo kiedy rozproszeni po świecie, zachowując węzeł wspólnoty między sobą i z następcą Piotra, nauczając razem z tymże Biskupem Rzymskim autentycznie w sprawach wiary i moralności, wyrażają jednomyślność, że coś należy przyjąć jako definitywnie obowiązujące.
§ 3. Tylko wtedy należy uznać jakąś naukę za nieomylnie określoną, gdy to zostało wyraźnie stwierdzone.
Jeszcze raz bardzo mocno widać, jaką wyłączną władzę co do treści wiary katolickiej, ale także co do stylu i trybu życia klientów ma duchowieństwo. To ono mówi w co masz wierzyć oraz jak masz żyć. Basta!
Kan. 750 - Wiarą boską i katolicką należy wierzyć w to wszystko co jest zawarte w słowie Bożym, pisanym lub przekazanym, a więc w jednym depozycie wiary powierzonym Kościołowi i co równocześnie jako przez Boga objawione podaje do wierzenia Nauczycielski Urząd Kościoła, czy to w uroczystym orzeczeniu, czy też w zwyczajnym i powszechnym nauczaniu; co mianowicie ujawnia się we wspólnym uznaniu wiernych pod kierownictwem świętego Urzędu Nauczycielskiego. Wszyscy więc obowiązani są unikać doktryn temu przeciwnych.
Bardzo sprytnie się tu mówi, że wierzyć masz w to, co A) jest zawarte w słowie Bożym (i nie chodzi tu tylko o Biblię, ale także o tzw. „tradycję kościoła”) oraz B) jest podane do wierzenia przez duchownych. Czyli jak coś jest w Biblii, ale ksiądz powie, że masz w to nie wierzyć, bo to bajka, legenda, czy przenośnia, to nie wolno Ci uwierzyć samej Biblii. A jak spróbujesz, to bardzo szybko możesz zostać uznany za heretyka albo schizmatyka dzielącego „owczarnię Chrystusową”:
Kan. 751 - Herezją nazywa się uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej ; apostazją - całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej, schizmą - odmowa uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi to zwierzchnictwo.
A teraz dalej o posłuszeństwie. Dalej w sensie rozszerzenia go na wszystkie już wypowiedzi doktrynalne pochodzące od kasty władczej w korporacji:
Kan. 752 - Wprawdzie nie akt wiary, niemniej jednak religijne posłuszeństwo rozumu i woli należy okazywać nauce, którą głosi Papież lub Kolegium Biskupów w sprawach wiary i obyczajów, gdy sprawują autentyczne nauczanie, chociaż nie zamierzają przedstawić jej w sposób definitywny. Stąd wierni powinni starać się unikać wszystkiego, co się z tą nauką nie zgadza.
Kan. 754 - Wszyscy wierni mają obowiązek zachowywać konstytucje i dekrety, które prawowita władza kościelna wydaje w celu przedstawienia nauki i napiętnowania błędnych opinii. Odnosi się to w sposób szczególny do aktów wydawanych przez Biskupa Rzymskiego lub Kolegium Biskupów.
Jako były duchowny rzymskokatolicki muszę powiedzieć, że większość wiernych tego Kościoła nie tylko godzi się na taki stan rzeczy, ale bardzo go pragnie. Nie dlatego, że pała głęboką miłością do dogmatów. O nie! Ogromna większość rzymskich katolików nigdy w życiu nie przeczytała Biblii i to nie tylko nie w całości, ale także we fragmentach. Jeżeli cokolwiek o niej wiedzą, to są to raczej szczątkowe interpretacje zapamiętane z mniej lub bardziej udanych kazań przygotowanych przez księży. A księża jeśli chodzi o znajomość Biblii no to też nie jest światowa czołówka, delikatnie mówiąc. Dlatego w KRK Biblia zasadniczo do poszczególnych wiernych nie dociera. To, co otrzymują, to są moralne nakazy i pouczenia: jak żyć, co robić, jak nie żyć, czego nie robić. W ten sposób dochodzi do całkowitej zewnątrzsterowności. Sytuacja przewygodna zarówno dla księży, którzy nie tylko mają zapewnione uzasadnienie swojego istnienia (a także utrzymanie), jak i dla wiernych, którzy mają wszystko podane na tacy i czują się zwolnieni z obowiązku osobistego poszukiwania i studiowania Biblii. Są wyjątki w niektórych wspólnotach, ale albo kończą się przyjęciem jednolitej teologicznej katolickiej interpretacji (zakłamującej treść Biblii), albo odejściami z KRK.
Zatem istnienie autorytetu ludzkiego poza autorytetem Biblii zaczyna się wydawać konieczne. Kościół Rzymskokatolicki obudował tę kwestię tonami teologii i prawa. Jest to element nietykalny i nienaruszalny. Sam pamiętam jak jeszcze kilkanaście lat temu jako młody ksiądz twierdziłem, że KRK nie ma z kim rozmawiać po stronie protestanckiej, bo „tam jest bałagan i każdy pastor ma własna teologię – gdyby mieli jakiś swój Urząd Nauczycielski, no, to by było co innego”.
Zastanawiałem się ostatnio nad tendencjami ekumenicznymi po stronie protestanckiej. Jest to oczywiście temat morze, a nawet ocean. Ale kiedy popatrzyłem na przykład na oficjalną stronę Światowej Rady Kościołów, to znalazłem tam taki oto cytat:
„The World Council of Churches is a fellowship of churches which confess the Lord Jesus Christ as God and Saviour according to the scriptures, and therefore seek to fulfill together their common calling to the glory of the one God, Father, Son and Holy Spirit.
It is a community of churches on the way to visible unity in one faith and one eucharistic fellowship, expressed in worship and in common life in Christ. It seeks to advance towards this unity, as Jesus prayed for his followers, "so that the world may believe." (John 17:21)
(https://www.oikoumene.org/en/about-us z dnia 19.04.2018)
Ewidentnie jest to deklaracja chęci stworzenia jednego kościoła instytucjonalnego (visible unity) o określonej nauce i instytucjach, nawet, jeżeli nie tak ściśle interpretowanych jak to się dzieje w KRK. A życie uczy, że jak już się stworzy jakąś instytucję, to ona po pewnym czasie wymyka się spod kontroli, potem sama przejmuje kontrolę, tworzy prawo, mnoży urzędników i staje się tym, przed czym miała chronić: ludzkim autorytetem przewyższającym Biblię. Jakoś chce mi się tu zacytować fragment ze Starego Testamentu (1 Sm 8:4-22):
„Zebrali się tedy wszyscy starsi izraelscy, przyszli do Samuela do Ramy i rzekli do niego: Oto zestarzałeś się, a twoi synowie nie chodzą twoimi drogami, ustanów więc nad nami króla, aby nas sądził, jak to jest u wszystkich ludów. Ale Samuelowi nie podobało się to, że mówili: Daj nam króla, aby nas sądził. I modlił się Samuel do Pana. A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówią do ciebie, gdyż nie tobą wzgardzili, lecz mną wzgardzili, bym nie był królem nad nimi. Zgodnie ze swoimi postępkami, jak postępowali ze mną od dnia, gdy wyprowadziłem ich z Egiptu, aż do dnia dzisiejszego, porzucając mnie, aby służyć innym bogom, tak postępują oni także z tobą. Otóż teraz usłuchaj ich głosu. Ostrzeż ich jednak uroczyście i podaj im do wiadomości uprawnienie króla, który będzie nad nimi królował. I powiedział Samuel wszystkie te słowa Pana ludowi, który domagał się od niego króla. Rzekł więc: Takie będzie uprawnienie króla, który będzie nad wami królował: Będzie zabierał waszych synów i sadzał ich na swoich wozach i rumakach, aby biegali przed jego wozem, aby byli mu dowódcami nad tysiącami i dowódcami nad pięćdziesiątkami, aby uprawiali jego rolę, sprzątali jego żniwo, sporządzali oręż i przybory do jego wozów wojennych. Będzie zabierał wasze córki, aby sporządzały wonne maści, aby gotowały i piekły. Najlepsze wasze pola i winnice, i gaje oliwne zabierze i da swoim sługom. Z waszych plonów i winnic będzie pobierał dziesięcinę i dawał z niej swoim dworzanom i sługom. Najlepsze wasze sługi i służebnice, i najlepsze wasze bydło, i osły zabierze i zatrudni w swojej gospodarce, na wasze trzody nałoży dziesięcinę, a wy będziecie mu za sługi. A jeśli kiedyś będziecie narzekali z powodu króla, którego sobie obraliście, Pan wam wtedy nie odpowie. Lud jednakże nie chciał słuchać głosu Samuela, lecz odpowiedział: Nie tak, ale niech król będzie nad nami! I my chcemy być takimi, jak wszystkie ludy, niech nas sądzi nasz król, niech nam przewodzi i niech on prowadzi nasze wojny! Samuel wysłuchał wszystkich słów ludu i przedstawił je Panu. Pan zaś rzekł do Samuela: Usłuchaj ich głosu i ustanów im króla!”.
Z tego fragmentu wynika, że Pan Bóg godzi się na wyznaczenie króla i utworzenie instytucji królewskiej pomimo, iż uważa prośbę (a w zasadzie żądanie) ludu za akt pogardy wobec Jego władzy. Jednakże po ostrzeżeniu spełnia ich prośbę, aby mieli okazję sami się przekonać, jak bardzo błądzą. Okazuje się po wielu wiekach, że takie same pokusy doprowadzają do podobnych efektów. Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii dziejów o tym, jak to jezuici sterują światem, natomiast sama Biblia uczy, że w czasach ostatecznych (tych już ostatecznie ostatecznych) jakiś instytucjonalny „kościół” pod przewodnictwem „mesjasza” Antychrysta na krótko opanuje świat. I zostanie pokonany. W moim pojęciu ekumenizm na pewno jest etapem na tej drodze. Ale, że zostało to zapowiedziane przez Pana Jezusa oraz podany został także przez Niego finał całej historii, więc się nie boję. Obserwuję natomiast nadziwić się nie mogąc ludzkiej naiwności… Bo nawet w kościołach chrześcijańskich, które są bardzo silnie antyekumeniczne, jak część amerykańskich baptystów i reformowanych (o ile są tu jakieś różnice, bo czasem trudno je zobaczyć), ta tendencja tworzenia instytucji, dogmatów i ludzkich autorytetów jest bardzo silna. O skrajnie antyekumenicznym pastorze Johnie MacArthurze mówi się: „the reformed Pope”...


Komentarze
Prześlij komentarz